środa, 19 lutego 2014

Luminoarcheolog

Damian popatrzył na odczyty. Był dokładnie tam gdzie chciał. Gwiazda Draco X215 na samym końcu ramienia Perseusza. Niemal 2,5ł tysiąca lat od Ziemi.
Ziewnął i natychmiast wywołał konsolę teleskopu optycznego. Skierował go od razu na ramię Oriona i wyszukał wśród roju gwiazd małą iskierkę - Słońce. Przybliżył możliwie najbardziej jak mógł i jego oczom ukazała się Ziemia.
W tym momencie ogarnęła go nieukryta euforia. Udało mu się! Dowiódł, że można patrzeć w przeszłość za pomocą światła. Wiedział, że jego teleskop wyłapuje jedynie około 1% rozproszonego światła, a komputer sam rekonstruuje na tej podstawie pozostałe 99%, jednak testy dawały tej metodzie niemal 100% pewność.
Jeśli dobrze odczytał starożytne logi z I ery internetu, to właśnie dzisiaj miała odbyć się pierwsza wyprawa w kosmos. Ameranin Jackarin, jako pierwszy człowiek miał udać się w kosmos.
Włączył skanowanie orbity Ziemi w poszukiwaniu jakiegokolwiek statku. Uderzyła go całkowita pustka na orbicie. Ledwie kilka skał, parę prymitywnych sond i jeden orbiter.
Natychmiast przybliżył orbiter i przełączył na podczerwień. Emitował dość ciepła. Tak! Damian jako pierwszy człowiek w historii właśnie nagrywał pierwszego człowieka w kosmosie.
Orbiter był prymitywną małą trumną, która ledwo chroniła pasażera przed niebezpieczeństwem kosmosu. Damian nie mógł wyjść z podziwu dla myśli technicznej starożytnych. Brak żagli świetlnych, radiatorów zewnętrznych, zintegrowanej biomechanicznej powłoki. Po prostu kawał żelastwa.
Najbardziej jednak zdziwiły go oznaczenia. Na statku widniał znak "CCCP" i czerwona flaga wraz sierpem i młotem. Choć wiedział, że flaga amerańska zdążyła się zmienić kilkukrotnie podczas 3 tysięcy lat, to nie przypominał sobie, aby kiedykolwiek, nawet podczas ery imperialnej miała całkowicie czerwony kolor.
Wywołał omnipedię i natychmiast sprawdził. "Związek Radziecki". Dyktatura komunistyczna, związek kilkudziesięciu państw euroazjatyki. Powstał pomiędzy wojnami czołgów w erze industralizacji. Walczył o dominację z sojuszem Amerańskim, ale został pokonany przez wewnętrzne powstania zwane wspólnie "wojną solidarności".  Zwany także układem warszawskim, z powodu centralnego ośrodka władzy.
Damian nie wiedział co to miało znaczyć. Czyżby tego samego dnia "Związek Radziecki" także wysłał człowieka na orbitę. Może już przeoczył kapsułę Jackarina.
Włączył panel kontroli swojego statku i oddalił się na rok świetlny względem słońca. Następnie włączył teleskop i na podświetlnej wrócił do pierwotnego miejsca obserwacji.
Całą noc przeglądał dane. Miał zapisany cały rok z tamtych czasów. I nic. Żadnego statku ameran. Jedynie orbiter "Związku Radzieckiego". Czyżby jego dane się myliły? Może Jackarin  poleciał wcześniej. Znowu oddalił swój statek i zebrał dane z poprzednich dziesięciu lat. Nic. Wniosek: Jackarin nie był pierwszym człowiekiem, który poleciał w kosmos. Był nim jakiś bezimienny obywatel komunistycznej dyktatury, o której istnieniu pamiętali już tylko historycy i archeolodzy.

Wykład nie szedł po jego myśli. Zebrani słuchali go z uwagą, ale mógł już stwierdzić, że traktują jego teorię jako prima aprilisowy żart.
- ...I wtedy zacząłem przeszukiwać stare archiwa - kontynuował. - Najbardziej zainteresowały mnie te należące do Komunii marsjańskiej. Wśród nich znajduje się wzmianka, że to nie ameranin Yuri Jackarin, ale komunista Jurij Gagarin był pierwszym człowiekiem w kosmosie. W tym momencie otworzył się przede mną całkowicie nowy wątek starożytnej historii, który oni nazywali "Cold War". W staroamerańskim znaczy to mniej więcej "Zimna wojna" lub "Gra pozorów". Dwa potężne bloki państwa: jeden wolnorynkowych demokracji, któremu przewodziła tzw. "Unia krajów amerańskich", w staroamerańskim "United States of America", a z drugiej strony dyktatury komunistyczne pod wodzą "Związku Radzieckiego".
Na chwilę się zatrzymał i rozglądnął po sali.
- Owa "Cold war" wykluczała między nimi otwartą wojnę. Czasami jednak zdażało się, że któryś z małych państw ulegało destabilizacji i otwartej wojnie domowej, w której dwa bloki państw ścierały się ze sobą. Właśnie tak mogły wyglądać osławione już "wojny solidarności", które położyły kres ekspansji modelu komunistycznego. Częścią "Cold war" był też prawdopodobnie podbój kosmosu. W swojej pierwszej fazie nie był podyktowany jak to dzisiaj się wydaje względami ekonomicznymi, ale raczej był to wyścig o prestiż między dwoma potęgami. Pierwszy lot w kosmos, lądowanie na księżycu, pierwsze stacje kosmiczne były budowane nie z chęci zysku lub dla celów badawczych, ale by pokazać przeciwnikowi czyj model organizacji społeczeństwa jest lepszy. W erze przedfuzyjnej podbój kosmosu wydawał się ludziom niemal tytanicznym wysiłkiem, któremu mogły podaołać tylko mocarstwa.
- Mam pytanie profesorze Amstrong - odezwał się ktoś z tyłu, ale Damian nie mógł go dojrzeć. - Czy jeżeli to nie ameranie wysłali pierwszego człowieka w kosmos, to czy pierwsze lądowanie na księżycu i pierwsze stacje także należały do nich i jak to możliwe, że potęga, która wygrywała w kosmosie, przegrała na Ziemi?
- Niestety tego nie wiem. W przyszłym roku udam się na sfilmowanie lądowania na księżycu i wtedy będe wiedział czy zrobił to ameranin Aramstro czy może ktoś inny. Co zaś się tyczy wygranej czy przegranej na Ziemi i w kosmosie, to podczas przeszukań archiwów na Marsie odkryłem inną zastanawiającą rzecz. "Związek Radziecki" prawdopodobnie mógł uprawiać daleko posuniętą propagandę względem własnej populacji. Jej częścią mógł być właśnie wyścig kosmiczny. Jak już mówiłem było to wtedy tytaniczne wyzwanie, któremu mogło podołać tylko mocarstwo, co nie znaczy, że mogło to kosztować wiele wyrzeczeń i mogło być jednym z wilu czynników, które doprowadziło do upadku "Związku Radzieckiego", jeżeli nie nie najważniejszym.
Nastąpiła cisza. Jednym wykładem Damian zmienił całą historię tamtego okresu, choć wiedział, że badaczom trudno będzie ją przyjąć do wiadomości. Będą próbowali ją podważyć, ale prawda zawsze się sama obroni. Tak rodziła się od tysięcy lat na nowo nauka. A mówili mu, że jego zabawa światłem jest śmieszna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz