środa, 19 lutego 2014

I o co biega?

Mateusz przyglądał się całej sytuacji na ekranie telewizora ze skupieniem. Cały tłum ludzi zapełniał ulicę. Wszyscy byli smutni. Spiker wciąż mówił o tragedii. Mateusz obejrzał się. Jego rodzice oglądali z uwagą, na ludzi składających kwiaty i znicze. Mama miała łzy w oczach, a tata wciąż bawił się papierosem, którego nawet nie zapalił (a miał w ręce od godziny).
- Tato? - zapytał się. - A co się tak naprawdę stało?
- Był wypadek - odpowiedział ojciec. - Samolot z prezydentem na pokładzie się rozbił. Prezydent i wielu ludzi zginęło. Cały kraj jest w żałobie.
- Ale tato! - Mateusz podrapał się po głowie. - Przecież ty nie lubiłeś prezydenta. Mówiłeś, że nie życiowy, ciapowaty i w ogóle był złym prezydentem.
- Tak wiem - bronił się ojciec. - To, że go nie lubiłem, za życia i to że uważałem go za słabego prezydenta, to nie znaczy, że go nie mogę opłakiwać. Nie zagłosowałbym na niego nigdy w życiu, ale wygrał wybory i należy mu się szacunek, za wykonywany urząd. Tam przed pałacem większość osób tak myśli. Nie są tam, bo go uwielbiali, ale szanowali. 

Adam z uwagą przyglądał się całej sytuacji na ekranie telewizora. Tłum ludzi na Krakowskim Przedmieściu składał kwiaty i znicze. Wszyscy byli smutni. Ten smutek przedzierał się z ekranu telewizora i zdążył już zarazić jego rodziców. Tata wciąż miętolił gazetę, a mama wycierała chusteczką oczy.
- Tato? - zapytał się Adam. - Co sie stało.
- Nasz prezydent - ojciec na chwilę się zatrzymał. - Nasz prezydent nie żyje.
- Dlaczego?
- Bo ruscy i nasz rząd go zabili!
- Ale rząd jest mianowany przez prezydenta! Tak mówili na lekcji!
- Nie ten. Ten został nam narzucony przez media i sąsiadów. Nasz prezydent starał się z nimi walczyć i patrz co go spotkało!
- I co teraz z nami będzie?
- Nie wiem synku, ale tyle ludzi przyszło pokazać, że mają już dość. Nie wiedziałem, że w tym kraju jest tak wielu prawdziwych polaków. Wkrótce brat prezydenta wygra wybory, bo ludzie dzisiaj pokazali, że mają dość. Tak wielu ich jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz