środa, 19 lutego 2014

Korona (część I)

Korona, 15 marca 7015, stanowisko dowodzenia floty, ciężki liniowiec “Palatinus”
Damian Aspero Kareda-Kergen nerwowo poprawiał swój szkarłatny mundur. Ostatni raz sprawdził czy pagony z oznaczeniami księcia-admirała były na miejscu. Następnie podrapał się w miejscu gdzie jego głowę pokrywały krótko ścięte czarne włosy.
Nie tak miało być! Pomyślał. To miał być zwykły patrol. Grupa bojowa “Palatinus” składająca się z siedemnastu okrętów, miała za zadanie jedynie udać się na Koronę. Pokazać, że królestwo Gand nie pozwoli piratom na założenie bazy w systemie. On, 32-gi w kolejce do tronu, świeżo po królewskiej akademii, miał być jedynie symbolem. Dowodzić miał z “Filistine” jego wuj, od strony matki. Pochodzący z ludu Admirał ludu Marc Kergen.
Jednak nie znaleźli tutaj piratów. Gdy wyskoczyli z nadprzestrzeni, czekała już na nich flota wojenna Dunn. Piraci zaś okazali się ruchem oporu przeciw rządowi Dunn. Założyli bazę na Koronie, bo myśleli, że tutaj, za granicą nikt z wrogów ich nie znajdzie.
Przeliczyli się. Tak jak i marynarka królewska Gand, której grupa bojowa wpakowała się między obie strony konfliktu. Filistine wyskoczył w samym środku wymiany ognia między dwoma grupami okrętów. Nawet gdyby zdążył podnieść zasłonę ogniową, ilość pocisków wystarczyłaby by go zestrzelić. Dwa kolejne okręty otworzyły ogień do grupy z Dunn, wbrew rozkazom księcia. Ci urządzili sobie z nich ruchome tarcze zabijając łącznie 7000 osób na obu okrętach. W ten sposób w ciągu pierwszych pięciu minut swojej pierwszej bitwy książę-admirał Damian Aspero Kareda-Kergen stracił trzy z siedemnastu okrętów, 21 tysięcy ludzi i swojego wuja.
Teraz zaś stał nerwowo, czekając na hologram zapowiedzianej transmisji z okrętu flagowego Dunn. Nogi miał miękkie jak galareta. Nikt nie zadzierał z koalicją. Nikt od dwóch mileniów, odkąd koalicja stworzona przez tę wtedy małą kolonię pokonała po długiej wojnie cesarstwo marsjańskie. O sile tej potęgi stanowił choćby fakt, że nawet ruch oporu walczący przeciw rządowi tego państwa miał większą flotę wojenną niż królestwo Gand.
Z rozmyślań księcia wyrwała sylwetka starca w zielonym mundurze admirała floty Dunn.
- Co to? Czy zabiliśmy tak wielu oficerów, że dziecko chce złożyć kapitulację? - parsknął śmiechem.
- Jestem książę-admirał Damian Aspero Kareda - Kergen - zaczął swoją formułkę Damian. - 32ugi po królu, kawaler królestwa, obrońca jego kolonii, dowódca grupy “Palatinus”. Złamaliście punkt 5 traktatu granicznego z roku 6982, między koalicją Dunn, a królestwem Gand. Wycofajcie swoją flotę natychmiast z naszej kolonii.
- Słuchaj no chłopcze! - Damiana denerwowało takie traktowanie. Oto dowódca z Dunn. Pewny siebie, mający za sobą flotę sześćdziesięciu okrętów panujących w całym systemie Korony. On miał tylko 14, ukrytych za 4 planetą, gazowym olbrzymem. Książę słyszał o arogancji Dunn. Szeregowi dowódcy mieli tyle siły, że nie raz decydowali o być czy nie być mniejszych państw, takich jak Gand. - W tym systemie znajdują się wrodzy rządu! TEN system wspierał ich gospodarczo i militarnie. Tym samym TEN system stał się częścią Dunn. Zabieraj swoje zabawki z TEGO systemu, póki możesz. Nie każ mi powtarzać. Koniec transmisji!
Hologram admirała zniknął. Książę opadł na swój fotel. Powoli centrum dowodzenia ożywało na nowo. Oficerowie przy konsolach zbierali raporty od poszczególnych okrętów, a kapitanowie przy stole holograficznym jak zahipnotyzowani oglądali znaczniki okrętów w systemie.
Damian wstał i podszedł do nich.
- Sytuacja? - zapytał się swoich zastępców.
- Bitwa między rebeliantami i flotą Dunn nadal trwa - stwierdziła kapitan Juno. - Walczą w atmosferze kolonii, na drugiej planecie. Wezwali posiłki. Ponad połowa okrętów z grupy, która nas ścigała. Teraz pilnuje nas 10 okrętów liniowych. Dodatkowo grupa pilnująca zebrała się w jednym miejscu.
- Dali nam drogę ucieczki z systemu - włączył się kapitan Hegens, reprezentowany przez hologram. - Możemy stąd bezpiecznie odlecieć.
- Lub walczyć - stwierdził kapitan Marques, weteran wojen z Kardium i dowódca Palatinusa. - Jeśli tylko spróbujemy, możemy pokonać tę grupę i połączyć nasze siły z rebeliantami.
- Straciłem dzisiaj wuja i 21 tysięcy żołnierzy - odpowiedział mu Damian. - Mają lepsze okręty, lepszą broń. Jeśli połączymy nasze siły z rebeliantami, będzie to oznaczało wypowiedzenie wojny Dunn. Zaraz po bitwie postawią nas wszystkich przed plutonem egzekucyjnym.
- Kapitan Marques ma rację - poparła go Juno. - Mamy szansę pokonać w bitwie Dunn! Coś co nie udało się nikomu od stu lat! Już sam fakt, że rebelianci walczą z nimi w otwartej bitwie, oznacza, że nie są już taką potęgą jak kiedyś. Możemy podkulić ogony i uciec, lub zaryzykować i zmienić historię!
Damian popatrzył na swoich kapitanów, zarówno tych reprezentowanych przez hologramy, jak i dwójkę stojących w centrum. Oni naprawdę wierzyli w zwycięstwo! Nie obchodziło ich, że ryzykują nie tylko swoim życiem, ale i życiem swoich podkomendnych. Dunn, hipermocarstwo ery galaktycznej, było znienawidzone, poza swoim ogromnym terytorium. Przez chwilę pomyślał, co by się stało gdyby im odmówił. Był dzieciakiem, świeżo po akademii. Członkiem rodziny królewskiej, który tylko z tej racji nazywany był admirałem. Nie miał szacunku i doświadczenia. Gdyby teraz spróbował im odmówić, skończył by w areszcie Palatinusa. Potem zaś i tak cała wina spadłaby na niego samego. Już widział jak jego stryjeczny dziadek, król Roland V ogłasza, go szaleńcem i wrogiem ludu. Jego wybór więc należał do tych gdzie usiąść. Czy za sterami, czy na tylnym fotelu. Wolał stery.
- Dobrze - podniósł głos. - Dane na temat całej grupy nieprzyjacielskiej. Pierwszy stopień gotowości bojowej. Raport na temat stanu grupy.
Usiadł w swoim fotelu i oglądał jak kolejne hologramy znikały. Kapitan Marques udał się na stanowisko dowodzenia Palatinusa, Juno zaś wywołała swoją konsolę holograficzną i zaczęła łączyć się z kolejnymi sekcjami okrętów grupy, by zebrać raporty.
Damian wywołał swoją konsolę. Grupa Dunn, która ich pilnowała zebrała się po drugiej stronie planety. Cztery liniowce klasy “Atlas” i sześć eskortowców klasy “Giant”. W formacji obronnej, to dość, aby odeprzeć atak jego okrętów. Zwłaszcza, że niemal siedem okrętów poniosło ciężkie straty w poprzedniej bitwie. Nie mógł pozwolić na sformowanie szyku. Musiał uderzyć z zaskoczenia.
Hiperskok? Nie. I jego grupa i dunczycy są na skraju atmosfery gazowego giganta. Atak frontalny? Będą mieli dość czasu, aby ułożyć szyk. Może zasadzka? Poproszenie o pomoc w odholowaniu bardziej uszkodzonych okrętów. Okręty Dunn, nie będą w stanie ułożyć szyku w bliskiej wymianie ognia. Oni także. I straty, będą na pewno ciężkie, a muszą być w stanie walczyć w jeszcze następnej bitwie.
Ktoś rozlał kawę na stół holograficzny, zalewając dwuwymiarowy ekranukazujący gazowego olbrzyma i dwie wrogo nastawione grupy okrętów.
- Juno! - zawołał ścięto na krótko młodą adiutantkę.
- Tak, mój książę? - zapytała się kapitan.
- Raport o stanie floty - zaczął Damian. - Masz?
- Tak, już przesyłam - odpowiedziała, chłodno i profesjonalnie.
Damian wywołał uzbrojenie grupy. 42 ładunki fuzyjne.
- Mam pomysł - stwierdził. Następnie zaśmiał się. Dreszcz przeszedł mu po plecach.
- Tak, mój książę? - na twarzy Juno pojawiło się zdziwienie. Chyba pierwszy raz od roku, kiedy została do niego przydzielona, oblicze Juno ukazało jakiekolwiek emocje.
- Podpalimy tę planetę! - wyjaśnił Damian.
- Jak? - ciekawość Juno wydawała się być tak wielka, że Damian bał się, aby jej twarz zazwyczaj chłodna nie popękała od dawna niespotykanych grymasów.
- Zrzucimy ładunki fuzyjne na jądro planetarne i przeskoczymy na orbitę drugiej planety.
- Jesteśmy na granicy atmosfery, czy nie będziemy zagrożeni?
- To całe piękno planu. Zrzucimy ładunki i w tym momencie przeskoczymy. Wyładowanie elektrostatyczne odpali ładunki fuzyjne, które w połączeniu z zawartym w gazowym olbrzymie wodorem stworzą reakcję łańcuchową. Od spektakularnej eksplozji, po stworzenie nowej gwiazdy. My zaś będziemy w tym czasie już na orbicie kolonii, ostrzeliwując z orbity nic niespodziewającego się wroga.
- A zmiany środowiskowe. Utrata gazowego olbrzyma, lub jego zmiana w gwiazdę może zaszkodzić ekosystemowi kolonii.
- Po bitwie ustawi się kilkaset inhibitorów grawitacyjnych i po sprawie. Chętnie poświęce moją posiadłość na Fenere, aby opłacić koszty napraw. To nasze najlepsze i jedyne wyjście, jeśli chcemy walczyć.
- Co mam przekazać grupie?
- Niech przygotują się do zrzutu wszystkich bomb fuzyjnych na jądro planety i ustawią napędy na hiperskok na orbitę drugiej planety. Marker na koordynaty “Palatinusa”. Wykonanie planu na mój znak.
Juno wywołała flotę na bezpiecznym kanale. Damian zaś oglądał specyfikacje okrętów wroga. Na “Atlasach” stacjonowało po 10000 ludzi, a na “Giantach” po 3000. Zaraz miał zabić 48000 ludzi. Wolał jednak odlecieć z tego przeklętego systemu.
- Grupa gotowa - wyrwała go z rozmyślań Juno. - Kapitan Marques wyznaczył marker hiperskoku, prosto nad grupą bojową wroga.
- Teraz zaczynają się schody - właśnie pomyślał, że ktoś za tysiąc lat cytuje jego słowa, obok cytatów Sun Zi, Cezara, Napoleona, Eisenhowera, Gdana Zdobywcy, czy Imperatora Marsa. Mógł powiedzieć coś innego... - Wykonać plan!
Juno krzyknęła do operatorów. Okrętem targnęło. Wykonali hiperskok. Tak niewielka odległość, na jaką przeskoczyli, zajęła mniej niż jedną setną sekundy. Damian włączył ekran kamery i wycentrował na ogromnej eksplozji, która wcześniej była gazowym olbrzymem. Dane mówiły wprost: grupa bojowa na orbicie czwartej planety, została unicestwiona. 
- Wszystkie okręty obecne! - krzyknęła Juno. - Prośby o otwarcie ognia. 24 okręty wroga! 17 rebeliantów. Liczne wraki, dookoła pola bitwy. Pozycja: zatoka portowa kolonii!
- Niech strzelają, ze wszystkiego co mają! - Damian spostrzegł, że stoi nad stołem holograficznym.
To był dopiero początek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz