środa, 19 lutego 2014

Labirynt

Drużyna przylgnęła do ściany lochów.
- Gorder, sprawdź kolejny zakręt – nakazał Roland.
- Chyba ciebie porąbało, ty zawszony synu wieśniaka! – odpowiedział Krasnolud.
- Tylko nie zawszony! – obruszył się człowiek. – Myję się raz na trzy miesiące, czyli częściej od ciebie.
- Chłopaki! – odezwał się Eldiriad. – Nie widzicie co ten diabelski labirynt z nami robi! Już sobie skaczemy do gardeł. Za chwilę bę…
Nie skończył, bo Roland złapał go za ramię i wypchnął do przodu.
- Czy ciebie porąbało! – elfowi puściły nerwy. – Chcesz abym zginął!
Nic się jednak nie stało.
- Uff – westchnął krasnolud i odkleił się od ściany – Było blisko. Ten kto wymyślił ten labirynt niech lepiej będzie martwy, bo jak go dorwę…
KLIK
- Cholera, Gorder! – krzyknął Roland.
Ziemia zatrzęsła się. Drużyna zauważyła zbliżającą się z oddali gigantyczną kamienną kulę, mknącą w ich kierunku.
- No to, taktyczny odwrót – stwierdził ze spokojem Roland.
- A co z pułapkami po drodze? – zapytał się elf.
- Albo one, albo kula, twój wybór, poza tym Gorder już uciekł. – Roland wskazał palcem na kurz, który został po krasnoludzie i niosące się z oddali dżwięki: „KLIK, KLIK, KLIK”.

Drużyna leżała na ziemi, tuż przed zawalonymi wrotami do „Potwornego Labiryntu Murphiego”. Ich zbroje były całe w sadzy, sprzęt nadawał się na śmietnik, a sakwy przygotowane na łupy, puste.
- To było niesamowite – dyszał elf. – Nadal nie wiem jak Gorderowi udało się w trzy sekundy rozwiązać tak trudną zagadkę z zapadniami i pochylniami.
- Wiesz goniący kamienny gryf, bardzo mnie zmotywował – stwierdził Krasnolud. – Swoją drogą ty go uruchomiłeś – wskazał na Rolanda.
- No co, myślałem, że jest coś wart – stwierdził człowiek.
- Wyjaśnij mi jak chciałeś przenieść ważącą kilka ton kamienną figurę? – drążył temat Gorder.
- Miałem kilka pomysłów – wyjaśnił człowiek.
- No, ale ten skok i huśtanie się na lianie było niesamowite – wtrącił się elf. – I ten strażnik na końcu.
- No – skwitował Roland. – Ta przygoda była niesamowita. Będę ją opowiadał wszędzie i każdemu. Początek i koniec są do d…y, ale środek był niesamowity. Opowiedzenie tej historii bez środka, to jak pokazanie niemytego owłosionego tyłka słuchaczom i próba wciśnięcia słabej opowieści.
- I powiedzenie: „A macie frajerzy!” – dodał Gorder.
Roland i Eldiriad przytaknęli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz