środa, 19 lutego 2014

Korona (część 2)

Korona, orbita II planety “Aruan Badara”, 15 marca 7015

Wybuchający gazowy olbrzym, rozświetlił czerwony księżyc drugiej planety. Okręty grupy bojowej “Palatinus” ustawiły się w równych odstępach zrzucając deszcz pocisków artyleryjskich, wiązek laserów i bomb burzących.
Znajdująca się pod nimi grupa okrętów Dunn złamała swój szyk i znalazła się między młotem, a kowadłem. Woda zatoki baderańskiej spieniła się od pocisków spadających z orbity.
Okręty dunnskiej rebelii, które dotąd chroniły się nad budynkami kolonii, ruszyły do ataku. Połączona zasłona ogniowa naziemnych wieżyczek planetarnej milicji i statków przybyszów zbliżyła się do grupy napastników.

Stanowisko dowodzenia floty, ciężki liniowiec “Palatinus”

Książę-admirał Damian Aspero Kareda-Kergen stał nad stołem holograficznym i oglądał przebieg bitwy. Obok zawieszony w powietrzu plik z raportem informował go, że za trzy godziny i 25 minut czasu standardowego, fala uderzeniowa gazowego olbrzyma dotrze do orbity Aruan Badera. Porucznik Jagens radził, aby okręty wylądowały w strefie dziennej, przeciwległej do wektoru rozchodzenia się fali.
Nie to jednak go teraz niepokoiło. 22 okręty grupy bojowej Dunn, wraz z potężnym bazowcem klasy “Delphi” stawiały nadal zacięty opór. Nawet połączony ostrzał ich grupy, rebeliantów i planetarnej artylerii mógł niewystarczyć, aby zestrzelić wszystkie. Nie mógł pozwolić na ucieczkę choćby jednego okrętu. Gdyby tak się stało, wtedy do przestrzeni Gand wkroczyła by jedna z wielkich flot. 
- W pierwszej kolejności namierzać napędy skokowe - zwrócił się do stojącej po przeciwnej stronie stołu kapitan Juno.
- Zrozumiałam! - kapitan Juno natychmiast napisała notkę na swoim holoekranie i wysłała. Wywołała kilka kolejnych ekranów. - “Cridge Wolf” zgłasza czerwień.
- Wycofać na tyły - stwierdził Damian. - Oberwali najmocniej gdy wskoczyliśmy do systemu. Cud, że przetrwali.
- Cele “Golf” i “Echo” zwiększają wysokość - poinformowała go Juno. - Cel “Zulu” zestrzelony.
Damian obserwował na swoim ekranie jak ciężki liniowiec klasy “Atlas” jest dosłownie przecinany wzdłuż przez jedną z wiązek laserów, które spadły z orbity. Jego tarcze musiały zawieść. Dwa eskortowce wzniosły się nad bazowiec i podniosły zasłonę ogniową, aby go ochronić. Po chwili, Damian zauważył, jak kolejne dwa, również zajęły pozycje nad okrętem flagowym grupy Dunn.
- Lasery na bazowiec! - rozkazał. Juno natychmiast posłała jego rozkaz dalej.
Teraz Damian oglądał jak eskortowce, nie mogąc zasłoną ogniową zatrzymać laserów, biorą ich uderzenia na siebie. Jeden z nich po otrzymaniu dziesięciu trafień stracił wysokość i wbił się w bazowiec.
- Dumni idioci! - stwierdził Damian. - Chcieli chronić okręt flagowy, a dali nam kolejne pociski.
Książę-admirał oglądał niezwykły spektakl. Fala pożarów i wybuchów rozlewała się teraz po bazowcu. Żałował, że nie widzi teraz tego zarozumiałego admirała z Dunn. Zapewne był na tym statku i czuł każdą eksplozję.
- Cel “Alpha” zniszczony! - stwierdziła Juno.
Potężna eksplozja zwieńczyła akt 
agonii kolosa, a jego szczątki spadły do spienionych pod nim wód zatoki. Fala uderzeniowa wywołała liczne wybuchy w flocie wroga.
- Wzrost energii kwantowej! - krzyknęła Juno.
- Ile źródeł?! - było źle. Próbowali uciekać.
- Cztery! - odpowiedziała mu kapitan. - Nie! Sześć!
- Zestrzelić wszystko, co próbuje wykonać hiperskok! - krzyknął, ale było już za późno.
Wyładowania elektrostatyczne targnęły wodami zatoki. Pięć okrętów wroga zdążyło uciec, jeden wybuchł w czasie, zapewne z powodu licznych uszkodzeń.
Pozostałe dziesięć ruszyło w stronę kolonii.
- Co robią? - Juno pochyliła się nad stołem holograficznym. - Mają zbyt dużo uszkodzeń, by przetrwać wymianę ognia z bliskiej odległości.
- Robią samobójczy rajd na okręty rebeliantów. I tak nie mają żadnych szans, ale w bliskiej walce, ani my, ani artyleria planetarna nie możemy wziąć udziału. No chyba, że chcemy zestrzelić także kilka statków rebeliantów.
- Rebelianci i tak z nimi wygrają - odpowiedziała kapitan.
- Tak, ale zabiorą kilku ze sobą do grobu - Damian popatrzył jej prosto w oczy. - Dla dunnczyka przegrana w bitwie, to hańba.
- Wchodzą w zasłonę ogniową artylerii planetarnej.
Damian spojrzał na ekran. Liniowiec i dwa eskortowce nie wytrzymały ostrzału. Jeden spadł na nabrzeże portowe. Rebelianci ruszyli swoje 10 ocalałych statków w stronę 7 ocalałych grupy z Dunn. Niczym dwa oddziały starożytnej kawalerii, szarżowali na siebie, wystrzeliwując tysiące pocisków i dziesiątki wiązek laserów. Kolejne okręty spadały na drogi i budynki kolonii.
Książę-admirał nie mógł na to jednak nic poradzić. Gdyby sam spróbował włączyć się do bitwy na dole, to i tak skończyłoby się to jeszcze większymi stratami w jego własnych szeregach. Oglądał raporty przesyłane z kolejnych okrętów. Nie było takiego, który by nie oberwał. Co więcej, wszystkie miały zaliczone przyjęcie kilku poważniejszych ataków, a połowa rekomendację wycofania się i udania do suchego doku na naprawy.
Bitwy kosmiczne zawsze były rzeźnią po obu stronach. Szczególnie od czasu pojawienia się laserów . Nawet późniejszy wynalazek tarcz pochłaniających światło wiązek nic nie zmienił. Zazwyczaj jednak po pierwszej wymianie ognia, któraś z wrogich grup okrętów rozgrzewała napędy i uciekała. Często wystarczyła sama ocena sił wroga. Obrońcy lub atakujący decydowali się walczyć do końca w rzadkich przypadkach, gdy mieli do wypełnienia ważną misję, gdy chcieli zająć ważny strategicznie świat, czy po prostu byli pewni swego. Takie starcia zawsze kończyły się wielkimi stratami po obu stronach, a w przypadku słabszej strony, jej całkowitą anihilacją. Podsumowując: Mieli cholerne szczęście!
Westchnął. Patrząc jak rebelianci dziesiątkują resztki grupy bojowej Dunn, Damian poczuł jak opuszcza go adrenalina. Opadł na swoje krzesło. Bitwa już się skończyła. Atmosfera wśród obsady stanowiska dowodzenia rozluźniła się.
Teraz Damian musiał się dowiedzieć jak to się stało, że duża grupa bojowa rebelii przechytrzyła siły Gand i ukryła się na ich terenie. Gubernator musiał zlekceważyć raporty, albo...
- Połącz się z gubernatorem kolonii - zwrócił się do Juno. - Chcę raporty o zniszczeniach i raport gotowości bojowej. To jeszcze nie koniec, oni wkrótce wrócą.
- Zrozumiałam! - odpowiedziała kapitan.
- Przygotuj raport z przebiegu bitwy i wyślij na Jakalun sondą kurierską.
Juno wywołała kolejne ekrany i zajęła się wypełnianiem rozkazów. Oficer łącznościowy podszedł z holotabem zawierającym raport zużycia amunicji. Damian otworzył szeroko oczy. 72 %.
Wszechświat się na niego uwziął!.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz